Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JYJ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JYJ. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2016

Samotna wyprawa cz. II (Rozdział dziewiętnasty)

Wybacz...
Wybacz...
 Wybacz...
Na nic więcej mnie nie stać...
 Im dalej posuwałaś się na przód, tym więcej ran pojawiało się na twoim ciele. Z każdej strony otaczał cię ciernisty las. Z trudem dostrzegałaś granatowe niebo. Po raz kolejny uciekałaś nie znając powodu. Miałaś tego serdecznie dość, ale nie umiałaś się zatrzymać. Odnosiłaś wrażenie, że gra już trwa i nie ma odwrotu.

środa, 3 lutego 2016

Początek rozgrywki (Rozdział osiemnasty)

Ze zrezygnowaniem obserwowałaś taniec światła i cienia na ścianie na przeciw ciebie, próbując choć trochę się uśmiechnąć. Twoje ciało powoli drętwiało od siedzenia w kamiennym pomieszczeniu. Nie próbowałaś już nic rozumieć. Czułaś się jak marionetka na nieznanej scenie.
-[Twoje imię] zjesz coś?- Odwróciłaś się w stronę swojego dawnego towarzysza.
-Dlaczego mi to robisz?
-Nie mam wyboru.- Chłopak odstawił naczynia z jedzeniem obok krat po czym gwałtownie się odwrócił i odszedł. Nie patrzył ci w oczy, a ty nie wiedziałaś komu możesz jeszcze ufać.

niedziela, 22 listopada 2015

Ponowne spotkanie. (Rozdział szesnasty)

Wracaliście w milczeniu. Mimo to, droga powrotna wydawała ci się zdecydowanie krótsza. W otoczeniu swojego przyjaciela czułaś się pewniej i bezpiecznej. Przez ten krótki czas chłopak niesamowicie się zmienił. Przefarbował włosy, jego twarz przybrała poważniejszy wyraz, stał się bardziej... męski.

środa, 11 listopada 2015

Pierwszy sukces. (Rozdział piętnasty)

Nie wiedziałaś gdzie jesteś i dokąd idziesz. Słońce nieśmiało pojawiało się na horyzoncie, a ty traciłaś swoje siły. Ledwo powłócząc nogami zeszłaś z drogi w stronę wysokiego drzewa z rozłożystą koroną. Ostrożnie usiadłaś na miękkiej trawie, przymykając swoje powieki.

wtorek, 6 października 2015

Samotna wyprawa cz.I (rozdział czternasty)

Ze wzrokiem utkwionym w suficie, leżałaś na twardym posłaniu w pokoju pogrążonym w mroku. Słyszałaś  swój płytki oddech i powolne bicie swojego serca. Z każą sekundą czułaś jakbyś miała zwariować. Nikomu nie śpieszył się aby wyjaśnić ci całą tą sytuację. Wydawało ci się, że z każdą minutą pomieszczenie się kurczy, a ty zaczynałaś się dusić. Oblana zimnym potem wybiegłaś na korytarz. Na oślep szłaś przed siebie. Do twoich uszu nie dochodził żaden dźwięk.  Brnąc w  mroku straciłaś poczucie czasu i przestrzeni. Nie byłaś pewna skąd tak naprawdę przyszłaś i ile już idziesz.